Słodko-gorzki smak porażki

Porażka, smutek i szukanie winnych. Obwinianie innych, szukanie na zewnątrz przyczyn tego, że nie zwyciężyliśmy w kolejnym meczu: sędzia stronniczy, zła murawa i jeszcze wiele powodów. A przecież najprościej przyznać, że przeciwnik był zwyczajnie lepszy. Skuteczniej grał, miał więcej sił i celniej strzelał. Jak przeżyć porażkę? Jak żyć po niej? To pytania, które zadają sobie zawodnicy , trenerzy i kibice. Takie same pytania zadajemy sobie często w codziennym życiu.

Jest w filmie "Dobry rok" taka scena, kiedy wujek głównego bohatera każe mu wiwatować po przegranym meczu w tenisa. Chłopiec początkowo się wysila, płacze, ale z czasem zaczyna naprawdę wiwatować, śmiać się i podskakiwać. Ktoś powie: bez sensu, co za pastwienie się nad dzieckiem... nic z tych rzeczy. Porażka potrafi być dla nas motywacją do dalszego wysiłku i trampoliną do sukcesu. Ważne, żebyśmy dzisiaj nie mówili, że piłkarze są beznadziejni, że źle grają, Lewandowski to goguś, a trener nie stworzył żadnej koncepcji na tą drużynę. Przecież grali świetnie, współpracowali ze sobą i odpowiadali na akcje przeciwników. Przegraliśmy, bo tak jest w życiu, że ktoś przegrywa, a ktoś inny cieszy się sukcesem.


Życie, to dalekie od fleszy jest takie samo. Ciężko pracujemy, mobilizujemy wszystkie siły, szukamy sojuszników, a zwycięstwo umyka. Żyjemy jednak dalej, zbieramy siły. Nie obrażamy się na kolegów z zespołu za to, że inni dostali premię za lepszy wynik. Z porażką jest tak, jak z sukcesem. Trzeba dać sobie chwilę na krzyk, wyrzucenie z siebie emocji i rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Doceńmy nasz wysiłek, sprawdźmy gdzie drzemią w nas pokłady mocy i do przodu.

Nasi piłkarze pewnie w szatni wyrzucili z siebie mnóstwo emocji, żalu i złości. Ale to nie był ich ostatni mecz życia. Życie składa się z wielu różnych pojedynków. Odpoczną i za jakiś czas znowu będą układać mozaikę z podań dających im zwycięstwo. Więc wiwatujmy dzisiaj na cześć porażki, bo to da nam siłę do wejścia na drogę do zwycięstwa.
Trwa ładowanie komentarzy...