O autorze
Psychologia to nie czary, ani wiedza tajemna. W mojej pracy pomagam ludziom, nazywać rzeczy po imieniu i porządkować życie. Nawet jeżeli czasami jest to trudne. Zauważyłam, podobnie, jak wielu psychologów na świecie, że w kuchni, jak w soczewce, odbijają się obrazy naszego życia. Gotowanie może być doskonałą formą terapii. Stosuję ją w czasie moich warsztatów. Na tym blogu będę się dzieliła z Wami swoją wiedzą i spostrzeżeniami.

Zrób to sam, czyli prace ręczne na Dzień Ojca

Adam Słodowy był dla mojego pokolenia mistrzem robienia czegoś z niczego. Jego program "Zrób to sam" uczył kreatywności, samodzielności i zaradności. Dzisiaj mogą śmieszyć niektóre pomysły, ale wiele z nich wygrzebanych w zakamarkach Internetu, dalej prowokuje do majsterkowania. Ja sama robiłam z nim karmniki dla ptaków, lampiony i proste zabawki. Dzięki niemu nauczyłam się wbijać gwoździe, ale też planować pracę majsterkowicza. Okazuje się, że robienie czegoś w domu i ogrodzie, majsterkowanie, malowanie ścian i szycie nie jest wyłącznie dziedzictwem minionych czasów, ale trendem opanowującym świat.

Za modnym "do it yourself" kryje się swojskie "zrób to sam". Okazuje się, że od Kalifornii po Zamość ludzie sami robią w domach najróżniejsze rzeczy, a Internet pozwala dzielić się swoimi doświadczeniami i poszukiwać pomocy u braci majsterkowiczów. Niedawno pojawił się bardzo interesujący raport o tym co i jak Polacy robią samodzielnie. Znalazło się tam kilka ciekawych danych. Choćby to, że ludzie 45+ mniej majsterkują - robienie czegoś w ten sposób kojarzy im się z czasami deficytu i wiecznego poszukiwania pomysłów na to jak zrobić coś z niczego i dlatego wolą kupić coś gotowego albo zawołać fachowca. Wolą kupić i w łatwy sposób zdobyć, coś co jest potrzebne. Ale to, że młodzi ludzie malują sami ściany, a dojrzalsi projektują wnętrze wcale nie dziwi.



Cieszy, że kobiety pozbywają się stresu używając wiertarki i samodzielnie montują półki czy składają meble, a mężczyźni pieką domowy chleb i torty. To prawdziwy dowód na równość płci. Myślę, że wiele z tych rzeczy ludzie robią wspólnie z przyjaciółmi w pracowniach, jak ta stworzona przez Majsterki, albo z bliskimi w domach i ogrodach. O dzieciach raport Mobile Institute nie mówi za wiele. Nie wiemy, czy razem z rodzicami malują ściany i pieką owe chleby na pieczołowicie hodowanym zakwasie. Badanie wskazuje jedynie, że rodziny, w których są dzieci częściej uprawiają "zrób to sam". Myślę, że warto by zgłębić ten obszar.

Tak z okazji Dnia Ojca przypomniało mi się co robiliśmy wspólnie w ramach "zrób to sam" z moim tatą. Najbardziej magiczne było zdecydowanie wywoływanie zdjęć. Zamknięcie w ciemni oświetlonej czerwoną żarówką było niczym wizyta w komnacie czarnoksiężnika. Było pielęgnowanie ogrodu i robienie przetworów: ucieranej galaretki z czarnych porzeczek i kiszenie maleńkich ogóreczków. Z moim tatą nie majsterkowałam, bo nigdy nie był mistrzem wiertarki i młotka. Ale było wiele obszarów, w których świetnie się bawiliśmy robiąc jednocześnie coś użytecznego dla siebie i reszty rodziny.

Może w tym roku Dzień Ojca stanie się jednocześnie dniem "Zrób to sam"? Warto wspólnie z dzieckiem właśnie w tym dniu (ale nie tylko!) zrobić wspólnie coś ciekawego i użytecznego. Upiec tort, pomalować barierkę na balkonie, albo zbudować letni szałas w ogrodzie. Każdy krok przyniesie mnóstwo pracy, ale też świetnej zabawy. A nagroda jaką jest skończone dzieło jest nie do przecenienia. Zróbcie coś razem, pokażcie dziecku, że takie zajęcia to źródło mocy! Bo jak pokazuje cytowane badanie prace typu "zrób to sam" :pozwalają wyrazić siebie, są źródłem dobrego samopoczucia i świetnym sposobem spędzania czasu z bliskimi. A więc młotki, pędzle, konewki i miksery do rąk! Uczcijcie Dzień Ojca zrobieniem wspólnie czegoś własnego. I nie ma znaczenia czy Wasze dziecko ma 5, 10 czy 15 lat (albo i więcej). Twórzcie, pracujcie i dzielcie się radością ukończonego dzieła.
Trwa ładowanie komentarzy...